Nat mnie bardzo PROSIŁA o notkę, więc piszę!
Cóż w tym tygodniu się wydarzyło. We wtorek miałam ustny egzamin z PNJ, który był zarazem ostatnim językowym egzaminem w tej sesji. Zostały już tylko dwa. W czwartek była u mnie Nat! Zjadłyśmy pyszny obiad, bo w Nipponkanie, no a potem Nat zrobiła mi i Monique włosy. Obiecała mi też, że jak powtórzy zabieg w kwietniu, to na pewno mi urosną. Liczę na Ciebie!!
W piątek poszłyśmy do Nipponkana z koleżankami z grupy. Było bardzo fajnie, bo jakoś nie było wcześniej okazji tak sobie posiedzieć i pogadać. Dobra, przynudzam.
W sobotę poszłam na koncert Petera Hooka & The Light. Grali piosenki New Order i Joy Division. Głównie Joy Division. Super było usłyszeć takie stare piosenki, w dodatku nieistniejącego zespołu, na żywo. Koncert trwał prawie 3 godziny i była prawie pełna sala ludzi. Ja jestem bardzo bardzo bardzo zadowolona, mam nadzieję, że Monique też.
A teraz zamiast się uczyć czy coś, to oglądam młode VLOGERKI na jutubie. Kurcze, może kiedyś zamiast notki nagram filmik. Stay tuned!!!
niedziela, 31 stycznia 2016
sobota, 23 stycznia 2016
targówek
Dawno nie pisałam, ale to przez sesję. Ostatnio była tylko nauka i nie miałam zamiaru o tym pisać. W tej sesji zostały już tylko trzy egzaminy. Najgorsze już za mną.
Za tydzień idziemy z Monique na koncert, więc byłam dziś w Stodole kupić bilety. No a potem pomyślałam, że pojadę w końcu do tego dużego Saturna, który jest aż na Targówku. Było bardzo zimno i bardzo daleko. Nie wiem kiedy znów pojadę na Targówek.
Wczoraj za to, byłyśmy w empiku na "spotkaniu autorskim" z Morgim. Było tak dużo ludzi, że hoho. No ale udało się ZDOBYĆ PODPIS NA KSIĄŻCE. A raczej w.
Kurczę, to chyba tyle.
Za tydzień idziemy z Monique na koncert, więc byłam dziś w Stodole kupić bilety. No a potem pomyślałam, że pojadę w końcu do tego dużego Saturna, który jest aż na Targówku. Było bardzo zimno i bardzo daleko. Nie wiem kiedy znów pojadę na Targówek.
Wczoraj za to, byłyśmy w empiku na "spotkaniu autorskim" z Morgim. Było tak dużo ludzi, że hoho. No ale udało się ZDOBYĆ PODPIS NA KSIĄŻCE. A raczej w.
Kurczę, to chyba tyle.
czwartek, 14 stycznia 2016
kostka
Dziś był fajny dzień, a przeszło mi przez myśl rano, żeby może nie iść na spotkanie w ambasadzie. Na szczęście poszłam. W sumie mamy dość mało gadatliwą grupę, a ja mam zawsze wrażenie, że nie rozumiem jednej z Pań i też jakoś kiepsko u mnie z rozmownością, ale było ok. Jakoś zleciało. W dodatku jedna Pani przyniosła okonomiyaki. Były takie pyszne ehh. Szybko zjadłam, więc dostały mi się dwa kawałki.
Potem zostałyśmy z mitsu poćwiczyć nasze przemówienia na jutro, ale naszą uwagę skupił wielki telewizor i rzutnik. Od razu przyszedł nam do głowy wspaniały pomysł. A mianowicie, jakże wspaniale oglądałoby się na nich teledyski i koncerty. Potem przyszły nam do głowy też prezentacje, bo założyłyśmy sobie ostatnio undergroundowe koło visualowe i właśnie myślałyśmy nad pierwszym spotkaniem, a tu proszę! Dostałyśmy właśnie maila od Pana z ambasady, że nie ma problemu żebyśmy korzystały, ale musimy informować kiedy będziemy przychodzić i na jak długo. Super.
Jak wracałam do mieszkania, to coś mnie tknęło i się wręcz wróciłam, żeby przejść inną stroną niż zwykle. I jak tak sobie szłam, to zobaczyłam sklep muzyczny. Wiedziałam, że tu gdzieś był, ale nigdy go w sumie nie zauważyłam haha. No to pomyślałam, że wejdę pod pretekstem kupna kostki do basu. Tak też zrobiłam. Pan znalazł mi kostkę, chociaż na początku mówił, że nie wiedział, że jest coś takiego jak kostka do basu. To sobie pomyślałam, że co to za Pan w ogóle. Potem mi zaczął pokazywać jakieś instrumenty. Np mały basik, który grał jak kontrabas. Spytałam potem o gitary akustyczne, bo chciałabym sobie kupić kiedyś. Pan powiedział, że ich sklep się specjalizuje właśnie w akustycznych i zaczął mi opowiadać o różnych, co przeszło potem w opowieść o losach gitary na przestrzeni lat. Co jakiś czas dodawał, że LEPIEJ ŻEBY NIE ZACZYNAŁ, BO ON DUŻO O TYM WIE I JAK ZACZNIE GADAĆ, TO TYLE. Też często mówię coś w tym stylu, więc poczułam, że to swój człowiek. Pan spytał co studiuję i jak już się dowiedział, to powiedział, że lubi Japonię i japońskie narzędzia, ale nie lubi ich gitar. Nie przyznałam się więc, że mój bas to Ibanez. Na koniec spytałam, czy Pan się gdzieś tego wszystkiego uczył, czy to z zamiłowania, na co Pan odpowiedział, że to z MIŁOŚCI. Potem znów dodał, że mógłby jeszcze dużo opowiadać, ale nie chce mnie zanudzać, a ja powiedziałam, że wcale nie zanudza i że ja też kocham muzykę, tylko o instrumentach nie wiem za wiele, więc Pan powiedział, że może mi w każdej chwili poopowiadać, a ja powiedziałam, że na pewno jeszcze przyjdę! Koniec historii.
Idę na 20:00 na UW na spotkanie noworoczne Japonistyki. Może coś ciekawego jeszcze będzie do napisania. Chociaż szczerzę wątpię.
Potem zostałyśmy z mitsu poćwiczyć nasze przemówienia na jutro, ale naszą uwagę skupił wielki telewizor i rzutnik. Od razu przyszedł nam do głowy wspaniały pomysł. A mianowicie, jakże wspaniale oglądałoby się na nich teledyski i koncerty. Potem przyszły nam do głowy też prezentacje, bo założyłyśmy sobie ostatnio undergroundowe koło visualowe i właśnie myślałyśmy nad pierwszym spotkaniem, a tu proszę! Dostałyśmy właśnie maila od Pana z ambasady, że nie ma problemu żebyśmy korzystały, ale musimy informować kiedy będziemy przychodzić i na jak długo. Super.
Jak wracałam do mieszkania, to coś mnie tknęło i się wręcz wróciłam, żeby przejść inną stroną niż zwykle. I jak tak sobie szłam, to zobaczyłam sklep muzyczny. Wiedziałam, że tu gdzieś był, ale nigdy go w sumie nie zauważyłam haha. No to pomyślałam, że wejdę pod pretekstem kupna kostki do basu. Tak też zrobiłam. Pan znalazł mi kostkę, chociaż na początku mówił, że nie wiedział, że jest coś takiego jak kostka do basu. To sobie pomyślałam, że co to za Pan w ogóle. Potem mi zaczął pokazywać jakieś instrumenty. Np mały basik, który grał jak kontrabas. Spytałam potem o gitary akustyczne, bo chciałabym sobie kupić kiedyś. Pan powiedział, że ich sklep się specjalizuje właśnie w akustycznych i zaczął mi opowiadać o różnych, co przeszło potem w opowieść o losach gitary na przestrzeni lat. Co jakiś czas dodawał, że LEPIEJ ŻEBY NIE ZACZYNAŁ, BO ON DUŻO O TYM WIE I JAK ZACZNIE GADAĆ, TO TYLE. Też często mówię coś w tym stylu, więc poczułam, że to swój człowiek. Pan spytał co studiuję i jak już się dowiedział, to powiedział, że lubi Japonię i japońskie narzędzia, ale nie lubi ich gitar. Nie przyznałam się więc, że mój bas to Ibanez. Na koniec spytałam, czy Pan się gdzieś tego wszystkiego uczył, czy to z zamiłowania, na co Pan odpowiedział, że to z MIŁOŚCI. Potem znów dodał, że mógłby jeszcze dużo opowiadać, ale nie chce mnie zanudzać, a ja powiedziałam, że wcale nie zanudza i że ja też kocham muzykę, tylko o instrumentach nie wiem za wiele, więc Pan powiedział, że może mi w każdej chwili poopowiadać, a ja powiedziałam, że na pewno jeszcze przyjdę! Koniec historii.
Idę na 20:00 na UW na spotkanie noworoczne Japonistyki. Może coś ciekawego jeszcze będzie do napisania. Chociaż szczerzę wątpię.
poniedziałek, 11 stycznia 2016
cat from japan
Wczoraj umarł David Bowie. Nie mogę się nazwać super wielką fanką, bo nie znam wszystkich piosenek, filmy widziałam 3, a o Nim samym też nie wiem nie wiadomo jak dużo, ale na pewno jestem zwykłą fanką! Słuchała Go też mama, więc to też ma znaczenie. No i uważam, że był wspaniałym i mądrym mężczyzną z takimi poglądami, które powinien posiadać mój!!! Nie pamiętam dlaczego zaczęłam Go słuchać, ale to było w 2010. Pamiętam też, że zawsze słuchałam Go w samolocie, więc to też bardzo miłe wspomnienia.
Dziś poszłam pierwszy raz do pobliskiego antykwariatu, w którym są też płyty. Leciała jakaś fajna muza, a Pan sprzedawca był jakimś starym rokendrolowcem, takim real! Jak zwykle czułam się lost, bo tyle tam tego jest, że wszystkie literki zlewają się w jedno. Ale jak sobie troche poprzeglądałam, to znalazłam The Cure. To bardzo głupi zakup, ale musiałam. Jak sobie oglądałam płyty, to przyszedł taki chłopak i zaczął czegoś szukać. Potem zobaczyłam, że upolował jakiś album Davida Bowiego. Chyba wszyscy poczuli coś takiego, że dobrze byłoby mieć jakąś Jego płytę w domu haha. Aż się uśmiechnęłam, ale tak, że nikt nie widział! No a potem, ja wyciągnęłam te dwie płyty The Cure, a on bardzo chciał wypatrzeć co ja takiego wyciągnęłam. To zawsze ciekawe, zobaczyć jaką płytę sobie ktoś kupuje. No i chyba wypatrzył, bo jak już zapłacił za swoją i wychodził ze sklepu, to się do mnie uśmiechnął. Potem ja poszłam do kasy i Pan rokendrolowiec opuścił mi 10 zł hehe. Koniec historii.
Do dzisiejszego dnia mogę dodać jeszcze to, że bardzo zdrowo sobie dziś jadłam! No i mam zamiar tak codziennie, bo czuje się wyśmienicie. Amen.
Dziś poszłam pierwszy raz do pobliskiego antykwariatu, w którym są też płyty. Leciała jakaś fajna muza, a Pan sprzedawca był jakimś starym rokendrolowcem, takim real! Jak zwykle czułam się lost, bo tyle tam tego jest, że wszystkie literki zlewają się w jedno. Ale jak sobie troche poprzeglądałam, to znalazłam The Cure. To bardzo głupi zakup, ale musiałam. Jak sobie oglądałam płyty, to przyszedł taki chłopak i zaczął czegoś szukać. Potem zobaczyłam, że upolował jakiś album Davida Bowiego. Chyba wszyscy poczuli coś takiego, że dobrze byłoby mieć jakąś Jego płytę w domu haha. Aż się uśmiechnęłam, ale tak, że nikt nie widział! No a potem, ja wyciągnęłam te dwie płyty The Cure, a on bardzo chciał wypatrzeć co ja takiego wyciągnęłam. To zawsze ciekawe, zobaczyć jaką płytę sobie ktoś kupuje. No i chyba wypatrzył, bo jak już zapłacił za swoją i wychodził ze sklepu, to się do mnie uśmiechnął. Potem ja poszłam do kasy i Pan rokendrolowiec opuścił mi 10 zł hehe. Koniec historii.
Do dzisiejszego dnia mogę dodać jeszcze to, że bardzo zdrowo sobie dziś jadłam! No i mam zamiar tak codziennie, bo czuje się wyśmienicie. Amen.
sobota, 9 stycznia 2016
keczup
Oglądałam dziś pokemony cały dzień. Póki co pamiętam każdy odcinek, co oznacza, że 15 lat temu wytrwale siedziałam przed tv! Monika ogląda ze mną i świetnie się bawimy. Bulba-zaaar.
Kupiłam dziś taki keczup niepopularnej marki. Jestem zadowolona. Pasuje do pasztetu.
Słucham ostatnio AFI. Są super. Szczególnie album "Sing the Sorrow". Słuchałam ich dużo w gimnazjum. Pierwszy raz zobaczyłam ich na MTV w jakimś programie, w którym Bam Margera robił top swoich ulubionych piosenek do jeżdżenia na desce. Niestety piosenka nie była podpisana i chociaż spodobała mi się tak bardzo bardzo, że dawno takiej nie słyszałam, to niestety nie mogłam sprawdzić co to za zespół. Dopiero jak nagrali Decemberunderground i takie hiciory jak Miss Murder czy Love Like Winter, to zaczęli ich puszczać na 4fun.tv, ale nie rozpoznałam, że to ten sam zespół bo Davey zmienił dosyć drastycznie wizerunek hehehe. No ale cośtam zaczęłam słuchać, obczajać w necie no i włączyłam ten teledysk, który widziałam wtedy, czyli Girl's Not Grey. BYŁAM W SZOKU xD. Teraz jak słucham, to w sumie podobają mi się te same piosenki co wtedy, ale jestem chyba bardziej świadomym odbiorcą. W ogóle wizerunek Daveya z czasów Decemberunderground właśnie, wydawał mi się kiedyś chyba odrobinę zbyt przerysowany z tego co pamiętam, ale teraz jak patrze, to myślę sobie, że był cool!!!!! ♡ Jakbym miała polecić, to na pewno "Sing the Sorrow" i "Decemberunderground". Ta druga może jest trochę przesadnie dopracowana czy coś, ale ja ją lubie i uważam, że piosenki są na poziomie. Aaaa!! No i "The Art of Drowning", koniecznie!
Ale długa notka! Dziękuję za przeczytanie.
piątek, 8 stycznia 2016
pianista
Pierwsza notka z Warszawy.
Od wczoraj zaczęłam oficjalnie używać nowego kompka, a stary sobie został w domku i odpoczywa. Był dobrym kompkiem.
Wczoraj poszłam na pocztę i odebrałam swoje książki. Jedna to "Visual Rock Perfect Disc Guide 500" a druga cośtam cośtam. W tej drugiej są nuty do visualowych hiciorów i wczoraj próbowałam je grać na wirtualnym pianinie. Tak się świetnie bawiłam, że chyba będę grać na keyboardzie całe ferie.
Ale będzie zabawa!! Już się nie mogę doczekać.
Lecę na poetykę!!
Oficjalne przeprosiny: przepraszam moją sis, że ukradłam jej rajstopy!!!
Od wczoraj zaczęłam oficjalnie używać nowego kompka, a stary sobie został w domku i odpoczywa. Był dobrym kompkiem.
Wczoraj poszłam na pocztę i odebrałam swoje książki. Jedna to "Visual Rock Perfect Disc Guide 500" a druga cośtam cośtam. W tej drugiej są nuty do visualowych hiciorów i wczoraj próbowałam je grać na wirtualnym pianinie. Tak się świetnie bawiłam, że chyba będę grać na keyboardzie całe ferie.
Ale będzie zabawa!! Już się nie mogę doczekać.
Lecę na poetykę!!
Oficjalne przeprosiny: przepraszam moją sis, że ukradłam jej rajstopy!!!
czwartek, 7 stycznia 2016
koniec ferii
Wracam dziś do Warszawy. Jest mi bardzo smutno, ale nic na to nie poradzę. W domku jest tak fajnie...
Sesja przede mną. Nie jestem jakoś specjalnie zmotywowana. Mam zamiar nauczyć się ile mogę i zdać. Stresować też się jakoś nie stresuję. Nie te czasy.
To trochę ponura notka, ale taki dziś dzionek. Hmm, może coś wesołego. Idę zjeść kopytka!
Papa
Sesja przede mną. Nie jestem jakoś specjalnie zmotywowana. Mam zamiar nauczyć się ile mogę i zdać. Stresować też się jakoś nie stresuję. Nie te czasy.
To trochę ponura notka, ale taki dziś dzionek. Hmm, może coś wesołego. Idę zjeść kopytka!
Papa
wtorek, 5 stycznia 2016
liga dżoto
Spadło trochę śniegu i jest typowa styczniowa pogoda. Uwielbiam taką!
Wstałam dziś z taką ogromną chęcią oglądania Pokemonów, że chyba to po prostu zrobię. Ale po japońsku, żeby było, że się niby uczę i te sprawy. Pokemony są super. Wiecie, że w japońskiej wersji Ash ma na imię Satoshi?? A Brock Takeshi, a Misty Kasumi.
Chciałam zrobić białą czekoladę do picia, ale nie ma mleka. Jest mi tak przykro...
Do potem!
edit: mam mleko od babci!! jupi!!
edit: ale mam za mało czekolady :(
edit: niam niam niam niam
Wstałam dziś z taką ogromną chęcią oglądania Pokemonów, że chyba to po prostu zrobię. Ale po japońsku, żeby było, że się niby uczę i te sprawy. Pokemony są super. Wiecie, że w japońskiej wersji Ash ma na imię Satoshi?? A Brock Takeshi, a Misty Kasumi.
Chciałam zrobić białą czekoladę do picia, ale nie ma mleka. Jest mi tak przykro...
Do potem!
edit: mam mleko od babci!! jupi!!
edit: ale mam za mało czekolady :(
edit: niam niam niam niam
poniedziałek, 4 stycznia 2016
coup d'etat
Ktoś licytuje sweter, który miałam kupić. Co teraz?
Piszę dziś pod tymczasową nazwą i pewnie ją niedługo zmienię.
Właśnie sprawdziłam i nazwa, którą zawsze chciałam jest wolna, więc jutro pewnie już będzie ta nowa.
Pierwszy egzamin w sesji zimowej już za tydzień. Mam takie nieśmiałe plany, żeby zacząć się jutro troszeczkę uczyć hehe, no zobaczymy. Ta sesja nie powinna być jakoś specjalnie ciężka, ale zawsze jest raczej nieprzyjemnie, więc cóż. Ferie 11stego lutego!
Jak tak piszę, to dochodzę do wniosku, że coraz więcej słów jest dla mnie zbyt górnolotna. Nawet "dochodzę do wniosku" albo "zbyt". Aaaa!!!! Nie mówiąc już o "górnolotna"...
Pozdrowienia dla Nat, która też założyła blogaska!
Piszę dziś pod tymczasową nazwą i pewnie ją niedługo zmienię.
Właśnie sprawdziłam i nazwa, którą zawsze chciałam jest wolna, więc jutro pewnie już będzie ta nowa.
Pierwszy egzamin w sesji zimowej już za tydzień. Mam takie nieśmiałe plany, żeby zacząć się jutro troszeczkę uczyć hehe, no zobaczymy. Ta sesja nie powinna być jakoś specjalnie ciężka, ale zawsze jest raczej nieprzyjemnie, więc cóż. Ferie 11stego lutego!
Jak tak piszę, to dochodzę do wniosku, że coraz więcej słów jest dla mnie zbyt górnolotna. Nawet "dochodzę do wniosku" albo "zbyt". Aaaa!!!! Nie mówiąc już o "górnolotna"...
Pozdrowienia dla Nat, która też założyła blogaska!
sobota, 2 stycznia 2016
początek roku 2016
Ostatnio bardzo miło spędzam czas w domu i zachciało mi się wrócić do bloga. Wiem, po raz czterdziesty szósty, ale to co. Zrobiłam nową przytulno-tandetną oprawę i można zaczynać.
Zrobiło się bardzo zimno, aktualnie -14°C. Chciałam napisać coś więcej, ale wymyśliłam sobie, że ta notka ma być dodana drugiego stycznia, więc to by było na tyle.
Wszystkiego najlepszego w 2016
Zrobiło się bardzo zimno, aktualnie -14°C. Chciałam napisać coś więcej, ale wymyśliłam sobie, że ta notka ma być dodana drugiego stycznia, więc to by było na tyle.
Wszystkiego najlepszego w 2016
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)