niedziela, 20 listopada 2016

Tokio station i okolica i kurczak z jajem

Dziś był bardzo udany dzień. Pojechałam na stację Tokio i spotkałam się tam z kolegą. Pamiętam dobrze tę okolicę. Prawdziwe miasto.

Wysoki budynek.

Remonty a po prawej dworzec.

A to jadłam. Oyakodon. Ryż, kurczak i jajo. Było pyszne.. zawsze chciałam spróbować, ale kiedyś baba w Nipponkanie mi powiedziała, ze nie poleca i miała taką mine jakby tam dodawali gówna.

Potem jak zjedliśmy to poszliśmy na szóste piętro i tam było ładnie. Oto kilka zdjęć.

Takie kwiatki.

Widok z góry. Niezbyt wysoko, ale ładnie.

Była dziś super pogoda. Ciepełko. Można było siedzieć na ławce albo spacerować.

Potem zeszliśmy i poszliśmy na spacer. Było dużo ludzi bo niedziela. Ale to co.

Były dwa łabędzie.

I ja.

Tłok.

I podwórko cesarza.

I takie drzewo potem.

No a potem poszliśmy do parku. Po drodze widzieliśmy polaków, ale nie zagadałam. W parku w końcu udało mi się zobaczyć jesień. W ogóle tam pachniało naturą. Pierwszy raz taki zapach w Japo poczułam.

 Piękne były te kolorki, no przyznacie chyba no.

A potem uwaga spełniło się moje marzenie i zobaczyłam moją ulubioną scene. Chciałabym kiedyś tam iśc na koncert, ale najpierw musi tam ktoś fajny zagrać. Taka jest kolej rzeczy.

Niestety było zamknięte, więc musiałam wejść na te górke tam i zrobić zdjęcie.

A oto i ona! Piękna!!!!!!!!

Potem szukaliśmy czegoś słodkiego do zjedzenia i po drodze był taki budynek.

I doszliśmy na Ginzę i zjedliśmy takie coś. Było to za duże, ale zjedliśmy.

Potem wybraliśmy się na spacer i był ten sławny zegar.

I ta zmieniająca kolory choinka.

Dom towarowy dla bogatych ludzi.

I takie różne za drogie sklepy.

Potem już nie wiedzieliśmy co robić i kolega zaproponował karaoke, chociaż wiem, że nie lubi śpiewać. To bardzo szlachetny gest. Było bardzo fajnie. Śpiewaliśmy razem visualowe hity. I troche sama tez spiewałam. Pierwszy raz zaśpiewałam X JAPAN i hide.

A teraz siedze w holu i patrze na ciastko, które dostałam od koleżanki z Korei. A jutro śniadanie.

Koniec.

sobota, 19 listopada 2016

pewnego dnia w Ikebukuro Czopie

Wczoraj miałam badania kontrolne. Zmierzyli mi 175,6 cm wzrostu. Co za dokładność.
Koniec relacji z badań kontrolnych.

* * *

Wczoraj pojechałam też do sklepu z polską ceramiką. Aaaaa, bo tak sobie pomyślałam, że jak idę wieczorem na urodzinowy koncert, to tak przykro z pustymi rękami. Pewnie bardziej ucieszyłby się z butelki wódki, ale nie będę wspierać w posuwaniu się naprzód alkoholizmu, więc kupiłam coś ładnego. Ten sklep troszke daleko był. 350 jenów w jedną stronę..
W sklepie się porozglądałam iii w końcu pani spytała czego szukam. No szukam czegoś dla Pana z zespołu po 40stce (no raczej przed pięćdziesiątką). No to pomyślałyśmy może, że takie coś do picia alkoholu na ciepło, ale to nie wyglądało tak ładnie jako prezent i pomyślałam sobie, że przecież tacy ludzie piją też kawę i herbatę, więc kupiłam filiżankę z talerzykiem. Śliczną. Trochę drogą... ale tak to jest, jak sie w Polsce nie kupiło. No ale, za tyle przyjemności, ile mi sprawił muzyką, należało się.

Tak oto szłam do danego sklepu.

Tak oto go odnalazłam.

 Plakat przed sklepikiem.

No a w środku już nie robiłam, bo pewnie nie można i w ogóle po co. Co ja nie widziałam polskich garków?

Potem wróciłam na Oyame i zjadłam sushi. Mam okres więc nie mogłam sie opanować przed zjedzeniem dużej ilości jedzenia w jak najkrótszym odstępie czasu. Zjadłam kilka talerzyków, a potem poszłam do sklepu ze słodyczami i kupiłam słodycz o nazwie horn, który był dostępny w smaku cytrynowym. Był przepyszny, ale nie mam zdjęcia.

Mam tylko takie zdjęcie z sushi. Tanie sushi samoprzyjeżdżające. Kiedyś pójde na coś bardziej ekskluzywnego.

Potem wzięłam prysznic, zmieniłam makijaż, zmieniłam strój na bardziej kul i pojechałam na Ikebukuro. Przyjechałam troche za wcześnie więc siedziałam w lekko podejrzanym miejscu i czekałam.

Pod tym krzakiem.

Potem poszłam pod klub. Już trochę ludzi się zebrało, ale było ich jeszcze mało, bo większość przyszła dopiero na występ Noisy Crowds, który był ostatni. Nie będę opisywała wszystkiego.
Pierwszy wystąpił Shina jako Takashi. Było jak zwykle śmiesznie, a potem śpiewali z Sivym nową piosenkę o tym, jak spędził 2 godziny w toalecie w Family Mart i  że to prawdziwa historia, a Sivy dośpiewywał "jestem tylko człowiekiem". W jednym zespole grał też Teruhiko z NeiL. Było słychać, że to ten bas... Pięknie.


W końcu przyszła pora na Noisy Crowds. Było bardzo krótko, ale bardzo fajnie ^^. Szkoda, że nie zagrali Life!! Ale zagrali za to Flowers i do tego nagrali ją na nowo i sprzedawali. Sivy brzmiał w chórkach troszeczkę jak Ryota, więc było miło. Kupiłam ale jeszcze nie miałam czasu posłuchać! Zrobię to jutro.

Mam zdjęcie, bo Shina pozwolił robić. Zresztą i tak nikt nie wchodzi na tego bloga lol.

Po koncercie znalazłam kostkę Sivego. To bardzo niespodziewany zwrot akcji, bo ja nie mam szczęścia do takich rzeczy. No a potem poszłam dać Shinie prezent. Był bardzo zaskoczony i było mu miło, to najważniejsze. Koniec opowieści.

Oto pamiątki. Tę naklejkę dodawali do biletu. Bardzo fajny oldskulowy gadżet. Szkoda, że nie mieli koszulek, bo Noisy Crowds mają zawsze fajne firmowe koszulki.

See u!

czwartek, 17 listopada 2016

Chce mi się jeść

Zadziwiające jest, że istnieją ludzie dobierający sobie towarzystwo kierując się jakimiś przesądami klasowymi. Ostatnio pewien ktoś powiedział mi nawet, żebym uważała jak dobieram sobie znajomych, bo NIE DAJ BOŻE potencjalny kandydat na partnera życiowego zobaczy z kim ja się zadaję i go to ODSTRASZY! Oh...

* * *

Ostatnio czuję się bardzo dobrze. Postaram się coś tu czasem napisać. Niczego nie obiecuję, bo nigdy się z niczego nie wywiązuję. Bardzo przepraszam ;)

* * *

Jutro idę na koncert Noisy Crowds. Z tego co wiem, to dają jeden koncert na rok, więc bardzo się  cieszę, że mogę pójść na jeden z nich. No i w dodatku w moim ulubionym klubie. Czasem jak tam wchodzę i trafia sie staf co mnie jeszcze nie widział, to sie patrzą, jakbym zabłądziła czy coś.

A w niedziele idę na sushi z kolegą, który jest właściwie kolegą mojej dear friend Nat, ale zakumplowaliśmy się podczas Visual Japan Summit i co jakiś czas chodzimy razem zjeść coś nowego.

To tyle planów na ten tydzień. Następna notka pewnie w piątek wieczorem. Baj!

Ps. Straciłam trochę floł, ale się poprawię