poniedziałek, 11 stycznia 2016

cat from japan

Wczoraj umarł David Bowie. Nie mogę się nazwać super wielką fanką, bo nie znam wszystkich piosenek, filmy widziałam 3, a o Nim samym też nie wiem nie wiadomo jak dużo, ale na pewno jestem zwykłą fanką! Słuchała Go też mama, więc to też ma znaczenie. No i uważam, że był wspaniałym i mądrym mężczyzną z takimi poglądami, które powinien posiadać mój!!! Nie pamiętam dlaczego zaczęłam Go słuchać, ale to było w 2010. Pamiętam też, że zawsze słuchałam Go w samolocie, więc to też bardzo miłe wspomnienia.


Dziś poszłam pierwszy raz do pobliskiego antykwariatu, w którym są też płyty. Leciała jakaś fajna muza, a Pan sprzedawca był jakimś starym rokendrolowcem, takim real!  Jak zwykle czułam się lost, bo tyle tam tego jest, że wszystkie literki zlewają się w jedno. Ale jak sobie troche poprzeglądałam, to znalazłam The Cure. To bardzo głupi zakup, ale musiałam. Jak sobie oglądałam płyty, to przyszedł taki chłopak i zaczął czegoś szukać. Potem zobaczyłam, że upolował jakiś album Davida Bowiego. Chyba wszyscy poczuli coś takiego, że dobrze byłoby mieć jakąś Jego płytę w domu haha. Aż się uśmiechnęłam, ale tak, że nikt nie widział! No a potem, ja wyciągnęłam te dwie płyty The Cure, a on bardzo chciał wypatrzeć co ja takiego wyciągnęłam. To zawsze ciekawe, zobaczyć jaką płytę sobie ktoś kupuje. No i chyba wypatrzył, bo jak już zapłacił za swoją i wychodził ze sklepu, to się do mnie uśmiechnął. Potem ja poszłam do kasy i Pan rokendrolowiec opuścił mi 10 zł hehe. Koniec historii.

Do dzisiejszego dnia mogę dodać jeszcze to, że bardzo zdrowo sobie dziś jadłam! No i mam zamiar tak codziennie, bo czuje się wyśmienicie. Amen.

2 komentarze:

  1. ale tak, ze nikt nie widzial! ;p hehehehehe.
    no, ja tez lubie patrzec, jakie ludzie maja ksiazki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehh :D SEKUNDA PRZYJEMNOŚCI jeśli ktoś ma coś, co też się lubi

      Usuń