czwartek, 14 stycznia 2016

kostka

Dziś był fajny dzień, a przeszło mi przez myśl rano, żeby może nie iść na spotkanie w ambasadzie. Na szczęście poszłam. W sumie mamy dość mało gadatliwą grupę, a ja mam zawsze wrażenie, że nie rozumiem jednej z Pań i też jakoś kiepsko u mnie z rozmownością, ale było ok. Jakoś zleciało. W dodatku jedna Pani przyniosła okonomiyaki. Były takie pyszne ehh. Szybko zjadłam, więc dostały mi się dwa kawałki.


Potem zostałyśmy z mitsu poćwiczyć nasze przemówienia na jutro, ale naszą uwagę skupił wielki telewizor i rzutnik. Od razu przyszedł nam do głowy wspaniały pomysł. A mianowicie, jakże wspaniale oglądałoby się na nich teledyski i koncerty. Potem przyszły nam do głowy też prezentacje, bo założyłyśmy sobie ostatnio undergroundowe koło visualowe i właśnie myślałyśmy nad pierwszym spotkaniem, a tu proszę! Dostałyśmy właśnie maila od Pana z ambasady, że nie ma problemu żebyśmy korzystały, ale musimy informować kiedy będziemy przychodzić i na jak długo. Super.

Jak wracałam do mieszkania, to coś mnie tknęło i się wręcz wróciłam, żeby przejść inną stroną niż zwykle. I jak tak sobie szłam, to zobaczyłam sklep muzyczny. Wiedziałam, że tu gdzieś był, ale nigdy go w sumie nie zauważyłam haha. No to pomyślałam, że wejdę pod pretekstem kupna kostki do basu. Tak też zrobiłam. Pan znalazł mi kostkę, chociaż na początku mówił, że nie wiedział, że jest coś takiego jak kostka do basu. To sobie pomyślałam, że co to za Pan w ogóle. Potem mi zaczął pokazywać jakieś instrumenty. Np mały basik, który grał jak kontrabas. Spytałam potem o gitary akustyczne, bo chciałabym sobie kupić kiedyś. Pan powiedział, że ich sklep się specjalizuje właśnie w akustycznych i zaczął mi opowiadać o różnych, co przeszło potem w opowieść o losach gitary na przestrzeni lat. Co jakiś czas dodawał, że LEPIEJ ŻEBY NIE ZACZYNAŁ, BO ON DUŻO O TYM WIE I JAK ZACZNIE GADAĆ, TO TYLE. Też często mówię coś w tym stylu, więc poczułam, że to swój człowiek. Pan spytał co studiuję i jak już się dowiedział, to powiedział, że lubi Japonię i japońskie narzędzia, ale nie lubi ich gitar. Nie przyznałam się więc, że mój bas to Ibanez. Na koniec spytałam, czy Pan się gdzieś tego wszystkiego uczył, czy to z zamiłowania, na co Pan odpowiedział, że to z MIŁOŚCI. Potem znów dodał, że mógłby jeszcze dużo opowiadać, ale nie chce mnie zanudzać, a ja powiedziałam, że wcale nie zanudza i że ja też kocham muzykę, tylko o instrumentach nie wiem za wiele, więc Pan powiedział, że może mi w każdej chwili poopowiadać, a ja powiedziałam, że na pewno jeszcze przyjdę! Koniec historii.

Idę na 20:00 na UW na spotkanie noworoczne Japonistyki. Może coś ciekawego jeszcze będzie do napisania. Chociaż szczerzę wątpię.

3 komentarze:

  1. super wyglada placek... fajnie, ze podjadłas. dobrze ci, ze studiujesz i jestes w miescie i ciagle z kims rozmawiasz i spotykasz ludzi, ja powiedzialam dzis 100 slow i tylko siedze w ksiazkach ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo też się cieszę, chociaż tacy ludzie z muzycznych kręgów zawsze u mnie budzą taki respekt, że czuje się głupia :D

      Usuń
    2. ^Dobrze Ci że studiujesz i spotykasz ludzi. Ja spotykam tylko nudnych.
      Undergrandowe koło visualowe? Brzmi supcio.
      Szkoda że jestem na takim zadupiu.

      Usuń